-Już trzeci raz się wyprowadzamy… mam już dosyć tych
ciągłych awansów ojca i zmian miejsca zamieszkania.-żaliłam się, rozmawiając z
moją przyjaciółką, Julią.
-Aśka nie przesadzaj, będziesz miała dużo znajomości przynajmniej
-hahah, z iloma osobami z poprzednich miast utrzymuj kontakt? Z nikim-westchnęłam-mam nadzieję, że z tobą będzie inaczej kochana
-obiecuje, jutro przyjdę się pożegnać, pa.- rozłączyłam się i postanowiłam zacząć się pakować. Jutro przeprowadzam się do Warszawy, nie chcę zaczynać znowu wszystkiego od nowa, tutaj w Poznaniu było mi tak dobrze, wreszcie gdy się odnalazłam rodzice mieli dla mnie „dobre wieści”..
Podczas pakowania poczułam, że ktoś mi się przygląda, nie cierpię tego uczucia, odwróciłam się, była to moja mama, stała koło drzwi i się uśmiechała, rozumiała, że jest mi ciężko po raz kolejny przeprowadzać się.
-Jak się czujesz kochanie?
-nie chcę tam…ide się przejść do parku- oznajmiłam smutna mamie, wzięłam telefon oraz bluzę w rękę i wyszłam z domu. Spacerowałam, wspomniałam wszystkie dobre chwile, które tu spędziłam, czułam jakbym się żegnała z Poznaniem, a przecież tu wrócę, chociaż na ferie, wakacje. Nie zostawię mojej kochanej Julii, czy moich dziadków, których kocham nad życie. Robiło się już późno i chłodno, zarzuciłam na siebie bluzę, którą miałam cały czas w rękach i szłam w kierunku domu.
-Aśka nie przesadzaj, będziesz miała dużo znajomości przynajmniej
-hahah, z iloma osobami z poprzednich miast utrzymuj kontakt? Z nikim-westchnęłam-mam nadzieję, że z tobą będzie inaczej kochana
-obiecuje, jutro przyjdę się pożegnać, pa.- rozłączyłam się i postanowiłam zacząć się pakować. Jutro przeprowadzam się do Warszawy, nie chcę zaczynać znowu wszystkiego od nowa, tutaj w Poznaniu było mi tak dobrze, wreszcie gdy się odnalazłam rodzice mieli dla mnie „dobre wieści”..
Podczas pakowania poczułam, że ktoś mi się przygląda, nie cierpię tego uczucia, odwróciłam się, była to moja mama, stała koło drzwi i się uśmiechała, rozumiała, że jest mi ciężko po raz kolejny przeprowadzać się.
-Jak się czujesz kochanie?
-nie chcę tam…ide się przejść do parku- oznajmiłam smutna mamie, wzięłam telefon oraz bluzę w rękę i wyszłam z domu. Spacerowałam, wspomniałam wszystkie dobre chwile, które tu spędziłam, czułam jakbym się żegnała z Poznaniem, a przecież tu wrócę, chociaż na ferie, wakacje. Nie zostawię mojej kochanej Julii, czy moich dziadków, których kocham nad życie. Robiło się już późno i chłodno, zarzuciłam na siebie bluzę, którą miałam cały czas w rękach i szłam w kierunku domu.
***
-Wstawaj śpiochu! – następnego dnia obudziła mnie, jak ona
wstała tak wcześnie?
-spadaj, daj żyć…
-oj nie przesadzaj i jak zaraz nie wstaniesz twoje piękne foty jak śpisz lądują na instagramie!
-zrobiłaś mi zdjęcia?! Oddaj ten telefon- zaatakowałam moją przyjaciółkę, w ostateczności obie wylądowałyśmy na podłodze i wybuchłyśmy wielkim śmiechem. Zrobiłyśmy przy okazji zdjęcie,
-spadaj, daj żyć…
-oj nie przesadzaj i jak zaraz nie wstaniesz twoje piękne foty jak śpisz lądują na instagramie!
-zrobiłaś mi zdjęcia?! Oddaj ten telefon- zaatakowałam moją przyjaciółkę, w ostateczności obie wylądowałyśmy na podłodze i wybuchłyśmy wielkim śmiechem. Zrobiłyśmy przy okazji zdjęcie,
-dobra wstawaj grubasie, musimy Cię spakować do końca za godzinę jedziecie, a
twoja mama na dole czeka z śniadaniem.
-ale pierw śniadanie?-spojrzałam na nią z miną osła ze Shreka
-kto pierwszy ten lepszy!- krzyknęła i zaczęła biec w stronę kuchni, a ja za nią
-dziewczyny ostrożnie!- ostrzegła nas mama- smacznego głodomory moje- dopowiedziała, mama traktowała Julie jak drugą córkę, a ja jak siostrę, która zawsze chciałam mieć.
Po zjedzonym posiłku wraz Julią dokończyłam pakowanie i nadeszła chwila której nie chciałam chwila pożegnań.
-Pamiętaj dzwoń do mnie z każdym problemem, kiedy tylko będziesz chciała, kocham cie –łzy napływały mi do oczu
-Ja ciebie też, wracaj tu jak najczęściej- wtuliłyśmy się w siebie i zaczęłyśmy ryczeć.. -Dziewczynki mam dla was prezent- mama podała mi pudełko, otworzyłam je, w środku znajdowały się dwie bransoletki, dwa pasujące do siebie puzzle, dałam jedną Julii i wzajemnie je sobie nałożyłyśmy po czym obie wtuliłyśmy się w „naszą” mamę.
W końcu spakowaliśmy nasze walizki do auta, resztę rzeczy tata już wcześniej zawiózł do warszawy, w sumie już na nas czeka w naszym nowym mieszkaniu.
-Kochanie wsiadaj już-powiedziała mama siedząc w aucie-trzymaj się Julcia- dopowiedziała i przesłała Julii całusa.
-Do widzenia pani- odpowiedziała- a ty trzymaj się tam i beze mnie nie płacz!-rozkazała i ostatni raz się przytuliłyśmy.
-pa!- krzyknęłam raz jeszcze i wsiadłam do auta.
Pogadałam chwile z mamą, ale widziała że nie mam nastroju więc przestała mnie zagadywać, a ja wyciągnęłam moje słuchawki z torebki, podłączyłam do telefonu i puściłam moją playliste, zasnęłam.
-ale pierw śniadanie?-spojrzałam na nią z miną osła ze Shreka
-kto pierwszy ten lepszy!- krzyknęła i zaczęła biec w stronę kuchni, a ja za nią
-dziewczyny ostrożnie!- ostrzegła nas mama- smacznego głodomory moje- dopowiedziała, mama traktowała Julie jak drugą córkę, a ja jak siostrę, która zawsze chciałam mieć.
Po zjedzonym posiłku wraz Julią dokończyłam pakowanie i nadeszła chwila której nie chciałam chwila pożegnań.
-Pamiętaj dzwoń do mnie z każdym problemem, kiedy tylko będziesz chciała, kocham cie –łzy napływały mi do oczu
-Ja ciebie też, wracaj tu jak najczęściej- wtuliłyśmy się w siebie i zaczęłyśmy ryczeć.. -Dziewczynki mam dla was prezent- mama podała mi pudełko, otworzyłam je, w środku znajdowały się dwie bransoletki, dwa pasujące do siebie puzzle, dałam jedną Julii i wzajemnie je sobie nałożyłyśmy po czym obie wtuliłyśmy się w „naszą” mamę.
W końcu spakowaliśmy nasze walizki do auta, resztę rzeczy tata już wcześniej zawiózł do warszawy, w sumie już na nas czeka w naszym nowym mieszkaniu.
-Kochanie wsiadaj już-powiedziała mama siedząc w aucie-trzymaj się Julcia- dopowiedziała i przesłała Julii całusa.
-Do widzenia pani- odpowiedziała- a ty trzymaj się tam i beze mnie nie płacz!-rozkazała i ostatni raz się przytuliłyśmy.
-pa!- krzyknęłam raz jeszcze i wsiadłam do auta.
Pogadałam chwile z mamą, ale widziała że nie mam nastroju więc przestała mnie zagadywać, a ja wyciągnęłam moje słuchawki z torebki, podłączyłam do telefonu i puściłam moją playliste, zasnęłam.
…
Obudziłam się, samochód stał, rozejrzałam się do okoła, byliśmy
pod jakimś barem. Mój telefon zawibrował, spojrzałam na ekran była tam
wiadomość od Juli, znaczy ja miałam ją zapisaną jako Julian.
od Julian
tęsknie już ;*
do Julian
ja też xx
od Julian
tęsknie już ;*
do Julian
ja też xx
Odpisałam, a do samochodu weszła mama z wielką torbą
-daleko jeszcze?
-już jesteśmy w warszawie, tylko tata po drodze dzwonił, że mamy kupić jakieś jedzenie na kolacje
-łoo, po wielkości torby wnioskuje, że tata mówił że jest bardzo głodny- zażartowałam i obie zaczęłyśmy się śmiać. W końcu! Dojechaliśmy pod blok, wysiadłam z auta, koło taty stał jakiś mężczyzna, wyglądał na trochę młodszego od taty. Podeszłam przywitałam się z tatą, a ten mnie zaczął przedstawiać
-Patryk to jest moja córcia, Asia
-Dzieńdo..-nie dane było mi dokończyć
-Cześć, mów mi po prostu Patryk, nie lubię jak ktoś zaczyna na pan-oznajmił, już mi się podoba, wydawał się być bardzo sympatyczny, sądzę że się dogadamy mimo różnicy wieku.
-spoko-uśmiechnęłam się do niego- tato to co idziemy do tego mieszkania- zwróciłam se do niego, chciałam już zobaczyć to mieszkanie, a o najważniejsze, zjeść coś!
Weszliśmy do mieszkania, wędrowałam za rodzicami którzy weszli do kuchni i zaczęli rozpakowywać jedzenie.
-ty możesz iść zobaczy swój pokój, Patryk pomoże ci zanieść walizki-uśmiechnął się do mnie tata
-a możemy pierw zjeść?- zapytałam błagalnym głosem, no co wszyscy zaczęli się śmiać-no co, podróż trwała- uśmiechnęłam się do towarzyszy. Sama się zdziwiłam, że byłam taka otwarta przy nowo poznanej osobie, ale Patryk był inny, traktowałam go już jak dobrego wujka przyjaciela .
W trakcie obiado-kolacji pomyślałam, że ta warszawa może być nawet fajna.
-Dobra kochani, miło było Cię poznać- zwrócił się w moją stronę Patryk- ale musze już lecieć, praca wzywa
-grasz dzisiaj? –spytał mój tata, nie za bardzo wiedziałam o co chodzi, Patryk pokiwał twierdząco głową- a może weźmiesz Aśkę, pozna ludzi, pobawi się
-nie ma sprawy, to co młoda idziesz?
-a mógłby ktoś wyjaśnić o co chodzi? –spytałam grzecznie
-chcesz się dobrze bawić to chodź, opowiem ci po drodze, bo mało czasu mam
-no dobra..- ustąpiłam- wy jesteście pewni, późno już jest-rzuciłam w stronę rodziców
-masz już 17 lat, baw się, a poza tym ufam Patrykowi- spojrzałam na niego dziwnym wzrokiem, a ten tylko chwycił mnie i zaczął ciągnąć w stronę wyjścia.
-daleko jeszcze?
-już jesteśmy w warszawie, tylko tata po drodze dzwonił, że mamy kupić jakieś jedzenie na kolacje
-łoo, po wielkości torby wnioskuje, że tata mówił że jest bardzo głodny- zażartowałam i obie zaczęłyśmy się śmiać. W końcu! Dojechaliśmy pod blok, wysiadłam z auta, koło taty stał jakiś mężczyzna, wyglądał na trochę młodszego od taty. Podeszłam przywitałam się z tatą, a ten mnie zaczął przedstawiać
-Patryk to jest moja córcia, Asia
-Dzieńdo..-nie dane było mi dokończyć
-Cześć, mów mi po prostu Patryk, nie lubię jak ktoś zaczyna na pan-oznajmił, już mi się podoba, wydawał się być bardzo sympatyczny, sądzę że się dogadamy mimo różnicy wieku.
-spoko-uśmiechnęłam się do niego- tato to co idziemy do tego mieszkania- zwróciłam se do niego, chciałam już zobaczyć to mieszkanie, a o najważniejsze, zjeść coś!
Weszliśmy do mieszkania, wędrowałam za rodzicami którzy weszli do kuchni i zaczęli rozpakowywać jedzenie.
-ty możesz iść zobaczy swój pokój, Patryk pomoże ci zanieść walizki-uśmiechnął się do mnie tata
-a możemy pierw zjeść?- zapytałam błagalnym głosem, no co wszyscy zaczęli się śmiać-no co, podróż trwała- uśmiechnęłam się do towarzyszy. Sama się zdziwiłam, że byłam taka otwarta przy nowo poznanej osobie, ale Patryk był inny, traktowałam go już jak dobrego wujka przyjaciela .
W trakcie obiado-kolacji pomyślałam, że ta warszawa może być nawet fajna.
-Dobra kochani, miło było Cię poznać- zwrócił się w moją stronę Patryk- ale musze już lecieć, praca wzywa
-grasz dzisiaj? –spytał mój tata, nie za bardzo wiedziałam o co chodzi, Patryk pokiwał twierdząco głową- a może weźmiesz Aśkę, pozna ludzi, pobawi się
-nie ma sprawy, to co młoda idziesz?
-a mógłby ktoś wyjaśnić o co chodzi? –spytałam grzecznie
-chcesz się dobrze bawić to chodź, opowiem ci po drodze, bo mało czasu mam
-no dobra..- ustąpiłam- wy jesteście pewni, późno już jest-rzuciłam w stronę rodziców
-masz już 17 lat, baw się, a poza tym ufam Patrykowi- spojrzałam na niego dziwnym wzrokiem, a ten tylko chwycił mnie i zaczął ciągnąć w stronę wyjścia.
…
Idziemy dłuższą chwile, bo Patryk się uparł, e pójdziemy
dłuższą drogą i przy okazji pokaże mi
miasto. Nie ukrywam było fajnie.
-nie myślałam, że tak mi się tu spodoba
-to tylko cząstka miasta, na dziś koniec zwiedzania, musimy już naprawdę lecieć
-okej, a propo w co grasz?
-jakby ci to powiedzieć ja nie gram, tylko śpiewam- teraz to mnie zszokował- gram z Dawidem Kwiatkowskim, słyszałaś?-zapytał
-yym, nie ale z chęcią was posłucham, daleko jeszcze?
Patryk się zaśmiał i wskazał palcem na prawą stronę, moje oczy powędrowały zgodnie z wyznaczonym kierunkiem i zobaczyłam tłum dziewczyn w moim wieku, były też młodsze i starsze, jednak z przewagą młodszych.
-mam się bać?-spojrzałam na Patryka i zaczęliśmy się śmiać, kurde dzisiaj pobije chyba rekord, jeszcze nigdy się tyle nie śmiałam.
Weszliśmy do klubu od tyłu, Patryk musiał iść się przebrać, a mi kazał się rozejrzeć w środku. Nie mogłam się powstrzymać i wykręciłam numer do mojej kochanej.
-Julian! Cześć kochanie-oczywiście słyszałam oburzenie po drugiej strony słuchawki-słuchaj, nawet nie jest tak źle tutaj, poznałam takiego Patryka..
-Co? Pierwszy dzień i już masz kogoś na oku
Zaczęłam się śmiać, rozmawiając oglądałam pomieszczenia w klubie, w międzyczasie starsza pani poinformowała mnie abym uważała bo za chwilę zaczynają wpuszczać na koncert a ja stoje przy samym wejściu na płytę przed sceną.
-nie to nie tak, on jest wspaniałym człowiekiem, ał!..-wpadłam na jakiegoś chłopaka
-Aśka co jest-pytała w słuchawce Julia
-nic mi nie jest kochanie, zadzwonię później, pa –rozłączyłam się, a chłopak z którym się zderzyłam pomógł mi wstać oraz przeprosił i powiedział, że musi już lecieć. No super..
-młoda chodź już, bo cię staranują- Patryka ni stąd ni zowąd się zjawił, tego człowieka pozytywna energia nie omija
-już mnie staranowano- spojrzał na mnie i dopiero
teraz zobaczył ze troszkę kuleje -nie myślałam, że tak mi się tu spodoba
-to tylko cząstka miasta, na dziś koniec zwiedzania, musimy już naprawdę lecieć
-okej, a propo w co grasz?
-jakby ci to powiedzieć ja nie gram, tylko śpiewam- teraz to mnie zszokował- gram z Dawidem Kwiatkowskim, słyszałaś?-zapytał
-yym, nie ale z chęcią was posłucham, daleko jeszcze?
Patryk się zaśmiał i wskazał palcem na prawą stronę, moje oczy powędrowały zgodnie z wyznaczonym kierunkiem i zobaczyłam tłum dziewczyn w moim wieku, były też młodsze i starsze, jednak z przewagą młodszych.
-mam się bać?-spojrzałam na Patryka i zaczęliśmy się śmiać, kurde dzisiaj pobije chyba rekord, jeszcze nigdy się tyle nie śmiałam.
Weszliśmy do klubu od tyłu, Patryk musiał iść się przebrać, a mi kazał się rozejrzeć w środku. Nie mogłam się powstrzymać i wykręciłam numer do mojej kochanej.
-Julian! Cześć kochanie-oczywiście słyszałam oburzenie po drugiej strony słuchawki-słuchaj, nawet nie jest tak źle tutaj, poznałam takiego Patryka..
-Co? Pierwszy dzień i już masz kogoś na oku
Zaczęłam się śmiać, rozmawiając oglądałam pomieszczenia w klubie, w międzyczasie starsza pani poinformowała mnie abym uważała bo za chwilę zaczynają wpuszczać na koncert a ja stoje przy samym wejściu na płytę przed sceną.
-nie to nie tak, on jest wspaniałym człowiekiem, ał!..-wpadłam na jakiegoś chłopaka
-Aśka co jest-pytała w słuchawce Julia
-nic mi nie jest kochanie, zadzwonię później, pa –rozłączyłam się, a chłopak z którym się zderzyłam pomógł mi wstać oraz przeprosił i powiedział, że musi już lecieć. No super..
-młoda chodź już, bo cię staranują- Patryka ni stąd ni zowąd się zjawił, tego człowieka pozytywna energia nie omija
-co się stało?- zapytał zaniepokojony
-jakiś pajac na mnie wpadł i poleciał dalej… ale spoko noga trochę poboli i będzie git
-no okej, ale jak co pierwsza pomoc gdzieś tu jest!- uśmiechnął się i zaprowadził mnie za „kulisy”
-Dawid! Choć chce ci kogoś przedstawić
„Serio?” pomyślałam gdy zobaczyłam chłopaka wychodzącego z sąsiadującego pomieszczenia…
_________________________________________________________________________________
Pierwszy rozdział już za mną, mam nadzieję, że ktoś go przeczyta. Liczę na wasze opinie co do rozdziału, wyglądu bloga, czy też zwrócenie uwagi na błędy jeśli jakieś wystąpiły :) Postaram każde zdanie wziąć sobie do serca :D Rozdziały planuje dodawać w każdy weekend :3
