niedziela, 8 marca 2015

Rozdział III

-Cicho, bo obudzisz resztę- nie do końca zrozumiale usłyszałam szept znajomego głosu
-Ja i tak już nie śpię –mruknęłam chcąc odkryć kołdrę z głowy, zrezygnowałam po pierwszej próbie gdy słońce wpadające przez okno oślepiło mnie.-ymm, Dawid jaka reszta? I co ja tu robię?-spytałam, zachrypłym głosem.
-Cicho- szepnął i uklęknął przed łóżkiem koło mojej głowy- byś ściągnęła tą kołdrę byś widziała  jaką resztę..
-Słońce wypala mi oczy, sorka
-No to jeżeli chodzi o innych, to śpią tu jeszcze Patryk, Wrzosek i Sara, która jest w połowie wybudzania- uśmiechał się mówiąc- a co do tego, co tu wszyscy robimy to nie mam pojęcia, pewnie naszemu kierowcy nie chciało się wszystkich odwozić do domów.
-Dajcie spać, a poza tym sam sobie odwoź pijanych ludzi w nocy po całej wawie, tu było najbliżej, a nikt nie miał nic przeciwko- usłyszałam jakiś obcy głos, Dawid był wpatrzony w  jego kierunku.
-To gdzie my w końcu tak właściwie jesteśmy?- zapytałam ściągając kołdrę z głowy i unosząc się do pozycji pół siedzącej. Wykonałam zbyt gwałtowny  ruch i poczułam ten straszny ból głowy, który był skutkiem wczorajszej imprezy.
-U mnie, przyniosę ci jakieś leki na kaca
-poproszę.. dzięki za przygarnięcie- odpowiedziałam gdy chłopak wstawał z podłogi obok łóżka i z uśmiechem kierował się w stronę wyjścia. Dopiero po chwili ujrzałam ładnie urządzony pokój, ściany koloru białego, a na nich pełno zdjęć. Jedno z nich przykuwało największą uwagę gdyż było to zdjęcie w dużym formacie prawdopodobnie zostało zrobione podczas jakiegoś koncertu. W pokoju była również szafka z dużym lustrem, a obok niej stała gitara. Gdy spojrzałam na podłogę, prawie co nie wybuchłam śmiechem, leżał tam na materacu Patryk z jakimś chłopakiem. Wyglądało to tak jakby się tulili w śnie, było to słodkie i zabawne. Obok mnie na łóżku spała Sara. Teraz zauważyłam, że dziewczyna jest przebrana w jakąś koszule, a po jej wczorajszych ubraniach ani śladu, a ja ciągle na sobie miałam ubrania w których przyjechałam z Poznania. Kurde, zapomniałam o rodzicach, zawsze wracałam późno do domu, ale nigdy bez uprzedzenia nie opuściłam nocki w domu.. Do pokoju wszedł Dawid, podał mi tabletkę na ból głowy i wodę do popicia.


-Dzięki, mam pytanie co to za chłopak obok Patryka?
-Nie ma sprawy, a to, to Sebastian, mój współlokator i najlepszy kumpel
-Okej, yym, słuchaj mogłabym się tu gdzieś doprowadzić do porządku?
-Pewnie, chodź pokaże ci gdzie jest łazienka- wstałam z łóżka i podążałam za chłopakiem- chcesz jakieś ciuchy Sary?
-A co Sara tu też mieszka?
-Nie, chociaż bywa tu częściej niż we u siebie i nie myśl że ja albo Wrzosek jesteśmy w związku z Sarą!-zaśmiał się- po prostu często mamy nocne pogawędki  i wtedy Sara nie zdąża do domu by się przebrać i w ogóle, dlatego kilka zapasowych ciuchów ma u nas.
-Nocne pogawędki, jasne..
-Dobra tu jest łazienka, a ja zaraz ci przyniosę jakieś ciuchy Sary, powinny pasować, obie jesteście patykami – oznajmił i poszedł. Weszłam do łazienki, ale nie zamykałam drzwi, gdyż za chwilę chłopak miał przynieść ciuchy, przejrzałam się w lustrze, wyglądałam strasznie. Mój makijaż był cały rozmazany, a włosy w kompletnym nie ładzie. Obmyłam trochę twarz i rozczesałam włosy korzystając z jakiejś szczotki leżącej na szafce.
-Masz- usłyszałam głos Dawida, stał w drzwiach trzymając ciuch w rękach
-Jak to możliwe,  że się mnie nie wystraszyłeś rano?
-a skąd wiesz, że nie? Nie dawałem po sobie poznać, dobra jak się ogarniesz to przyjdź do kuchni-  wzięłam od niego ciuchy, a ten głupek puścił mi oczko i sobie poszedł. Zamknęłam za nim drzwi i zaczęłam poranną toaletę.

*Oczami Dawida*
Wczorajsza impreza dużo zmieniła, po tym jak pomogłem Aśce z tym natrętnym kolesiem, dziewczyna chyba powoli się do mnie przekonywała. Tańczyliśmy ze sobą jeszcze kilka razy, było niesamowicie. Jednak widziałem, że dziewczyny przesadziły z ilością alkoholu i zadzwoniłem po Wrzoska by nas wszystkich odwiózł do domu i tu pojawił się problem, nas było pięciu i wrzosek szósty, a auto pięcioosobowe. Igor z przyczyn, że był najbardziej trzeźwy z nas wszystkich, ponieważ dzisiaj musiała jechać coś załatwić, postanowił, że my mamy jechać z Sebastianem, a on sobie poradzi.  Jak się później okazało, Sebastianowi nie chciało nas się po kolei rozwozić, więc wszystkich przywiózł do nas… Z takimi wspomnieniami o imprezie przyrządzałem śniadanie dla wszystkich. Do kuchni weszli wszyscy prócz Aśki. Wszyscy dostali tosty i zajęci rozmowami o imprezie pochłonęli całe śniadanie.
-Smacznego –zwracając swoją uwagę do pomieszczenia weszła Asia
-Siadaj, chcesz tosty?- spytałem dziewczyny
-Nie dzięki, nie mam apetytu, ale jakbyś był taki dobry i herbaty zrobił
-Dobra- odpowiedziałem z uśmiechem
-Niezła impreza wczoraj była i świetni e wyglądasz w moich ciuchach, lepiej ode mnie
-Teraz to już są moje ciuchy kochana- pocałowała dziewczynę w polik- tak to prawda impreza była mega, dzięki, że mnie na nią zabraliście- w tym momencie Asia spojrzała się na mnie i obdarowała mnie miłym spojrzeniem- ale Patryk teraz to ty musisz pogadać z rodzicami, bo to twoja wina –wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Atmosfera była wspaniała, wszyscy rozmawiali, opowiadaliśmy kawały, czuliśmy się w swoim towarzystwie jak starzy przyjaciele, mimo że Aśka dołączyła do nas wczoraj, widać że ma łatwość nawiązywania kontaktów, ale musi tego chcieć.
-Przepraszam- do Asi zadzwonił telefon, ta przeprosiła i wstała od stołu
-Julian! Co słychać?.. Impreza na super było. Co?! Jak to wie?- jej mina nagle zrobiła się smutna i powędrowała do innego pomieszczenia, pewnie nie chciała żebyśmy słyszeli reszty rozmowy. Po 10 minutach dziewczyna zjawiła się i stanęła opierając się   o drzwi, była cała zapłakana, Patryk do niej podszedł i mocno ją przytulił.
-Dzwoniłeś do rodziców?- zapytała przez płacz
-Tak, wszystko w porządku, kazali ci przekazać, że teraz są w pracy i wrócą późno.. ale teraz mów co się stało?
-To dobrze.. nic, ja muszę lecieć, na razie.
-Trzymaj się kochanie i pamiętaj dzwoń do nie kiedy będziesz chciała- powiedziała Sara i się z nią pożegnała, a dziewczyna zaczęła się ubierać.
-Zaczekaj! – krzyknąłem –odprowadzę Cię, nie znasz jeszcze miasta do końca ,a poza tym jesteś w kiepskim stanie.
-Jak chcesz- odpowiedziała obojętnie i wyszła z mieszkania, a ja biorąc szybko do ręki telefon i bluzę, podążyłem za nią. Asia cały czas płakała, nie nawiedzę jeśli widzę że ktoś cierpi i nie mogę nic zrobić.
-Proszę cię uspokój się, będzie dobrze. –próbowałem ją uspokoić, ale nic nie dawało. Po dłuższym spacerze w ciszy doszliśmy pod blok w którym dziewczyna mieszka. Weszliśmy do mieszkania, a dziewczyna od razu skierowała się do kuchni wyciągnęła whisky i chciała nalewać do szklanki, jednak nie pozwoliłem jej na to.
-Zostaw to! To ci nie pomoże- krzyknąłem
-Proszę Cię wyjdź stąd i oddaj butelkę- prosiła dziewczyna, a łzy coraz bardziej wypływały z jej oczu
-Nie zostawię Cię w takim stanie, możesz się na mnie obrażać, ale zostaje tu i będę cię pilnować, żebyś nie robiła nic głupiego.

*Oczami Asi*
-Nie rozumiesz że chce być teraz sama, przemyśleć coś, załatwić kilka spraw?- byłam wkurzona na niego, znamy się dopiero dzień, a on myśli że wygadam mu się z wszystkich problemów .. Zostawiłam go samego w kuchni i chciałam zadzwonić do Julii się poradzić, ale zorientowałam się, że mój telefon gdzieś zaginął.
-Pożycz mi telefon- wróciłam do poprzedniego pomieszczenie, zwracając się do Dawida,  wiedziałam, że nie powinnam się tak do niego zwracać, bo chce mi pomóc, ale no nie panuję nad sobą, to wszystko mnie przerasta.
-Trzymaj- podał mi telefon, a ja zmusiłam się do delikatnego uśmiechu w jego stronę. Wzięłam wykręciłam numer do Julki i wyszłam z pomieszczenia.
-Powiedz mi co ja mam teraz zrobić? Ile razy ja już mu to tłumaczyłam..
Rozmawiałam z przyjaciółką chyba pół godziny, zrobiło mi się trochę lepiej po jej radach, jednak nadal stresowałam się że on jest w warszawie i mnie szuka. Przypomniałam sobie o Dawidzie, poszłam do niego a on siedział w kuchni czytając jakąś gazetę.
-Przepraszam, że tak długo gadałam, mam nadzieję, że nie wyczyściłam ci całego konta
-Daj spokój, ważne że pomogła ci ta rozmowa, wszystko już dobrze?
-Dawid nic nie jest dobrze, chciałam o tym zapomnieć- powiedziałam szczerze, zadzwonił dzwonek do drzwi, o nie pewnie mnie znalazł. Nie mogłam się w ogóle ruszyć, ostatecznie podeszłam po ciuchu do drzwi i spojrzałam przez wizjer, oczywiście był to on, nie mógł to być cholerny listonosz, kominiarz, ktokolwiek tylko nie on! Łzy znowu napłynęły mi do oczu, pociągnęłam Dawida do mojego pokoju
-Proszę zostań tu i za nic nie wychodź
-Kto przyszedł? Asia co jest?
-Zostań tutaj- powtórzyłam swoją prośbę, a ten pokiwał tylko głową. Dzwonek coraz bardziej intensywnie dzwonił, wytarłam rękawem oczy i stanęłam przed drzwiami chwytając klamkę i wahając się czy otworzyć. Uchyliłam drzwi, stał tam jakby nic się nie stało, był pewny siebie.
-Cześć kochanie!- na te słowa zrobiło mi się nie dobrze
-Kochanie?! Chyba ci się coś pomyliło- zadrwiłam, postanowiłam być twarda i nie dać po sobie poznać, że cierpię przez niego, nie kocham go, chciałam mu pokazać że jest mi już obojętny i nic nie może mi zrobić.
______________________________________________________________
I oto mamy już trzeci rozdział, co sądzicie? Mam do was pytanie czy taka długość rozdziałów wam odpowiada? :D Zapraszam również do brania udziału w ankiecie na blogu oraz do komentowanie, naprawdę komentarze motywują <3
Ps. Z okazji dzisiejszego święta życzę wszystkim Dziewczynom dużo uśmiechu i radości z życia :3 :*

1 komentarz: